niedziela, 17 listopada 2013

Świt

Tytuł: Świt
Raiting: NC-17!!!
Dedykacja: Dla Jowity, na której prośbę(czytaj: żądanie) to napisałam.


Świt

Szczupły chłopak patrzył na czerwień rozlewającą się ponad wzgórzami. Nigdy nie lubił zachodów słońca. Napawały go niepokojem. Tylko dzisiaj było to jeszcze bardziej nasilone. Ciągle miał nieodparte wrażenie, że dzisiaj coś się stanie. W gąszczu wielowiekowego lasu zapadał zmrok. Jego nocni mieszkańcy budzili się do życia. Z wszystkich stron dało się słyszeć stuki, chroboty i całą resztę niepokojących odgłosów. Nagle poczuł zimną lufę pistoletu u nasady karku. Powoli odwrócił się i spojrzał prosto w miodowe oczy, które aktualnie ciskały gromy.
- Witaj Tony.
- Nawet nie zaczynaj – mruknął tamten, uciekając wzrokiem.
- Pamiętasz jak... - spróbował.
- Nic nie chcę pamiętać! - warknął, a w jego tęczówkach pojawiły się stalowe błyski. To bolało.
- Dlaczego?
Obok jego ucha rozległ się sztuczny, gorzki śmiech.
- A co tutaj jest do zapamiętania? Twoje kłamstwa? Ciągłe udawanie? Hmmm... A może to, że mnie zostawiłeś, jak jakiegoś idiotę?!
- Ja wcale nie... - zaczął się bronić szatyn.
- A i owszem. Obiecałeś – wycedził, przez zaciśnięte zęby. - Obiecałeś, że mnie nie zranisz.
- I dotrzymałem słowa.
Blondyn zacisnął zęby i zgromił go wzrokiem.
On nie chce pamiętać, ty nie chcesz
zapomnieć.
Czepiasz się tych wspomnień jak tonący
brzytwy.
Przecież dotrzymałeś słowa. Obiecałeś, że go
nie zranisz.
Odejście było jedynym sensownym rozwiązaniem
tej sytuacji.
- Wood posłuchaj...
- Myślałem, że skończyliśmy ze zwracaniem się do siebie po nazwisku.
- A jakie to ma teraz znaczenie? Czy to coś zmieni?
Michael otaksował go lekko zamglonym spojrzeniem.
- Całkiem możliwe.
- Co ty pieprzysz? Co to niby ma zmienić? - warknął rozeźlony.
- Może znów spróbujemy? To się może udać. Proszę – wyszeptał.
- Co?
- Przyjmij z powrotem moją przyjaźń.
Blondyn spojrzał na niego, jakby właśnie spadł z nieba. Po chwili się opamiętał i podszedł krok bliżej.
- Ty chyba nie rozumiesz. Ja mam rozkaz cię zabić. - Zaczął podnosić głos. - Dociera to do ciebie?!
Nie! Nie dociera, ty kretynie! - Przyskoczył do niego gwałtownie i chwycił za poły płaszcza. - A czy do ciebie dociera? Dociera do ciebie cokolwiek?! Wiesz, czemu cię zostawiłem? Bo cię, kurwa, kochałem! - Odepchnął go lekko, a sam osunął się na kolana. Schował twarz w dłoniach, zaczynając się trząść od tłumionego szlochu. Po chwili do uszu Tony'ego doszło ciche łkanie. Nic jednak nie zrobił, tylko patrzył na chłopaka szeroko otwartymi oczami. Co?!
Nienawidziłeś go za to, że
odszedł.
Nie zdawał sobie sprawy jak wiele dla
ciebie znaczył.
A ty mogłeś tylko cicho łkać
w poduszkę.
I nadal wychodzić z domu, ze sztucznym
uśmiechem na ustach.
- Ty co? - Zdołał wyjąkać.
- Musisz mnie bardziej pogrążać? Dobrze słyszałeś – odparł, głosem nadal zduszonym przez przyciśnięte do twarzy ręce. Tony ukucnął przy nim i uniósł jego głowę do góry, patrząc mu prosto w oczy.
- Słyszałem, ale chcę, żebyś powiedział to jeszcze raz.
- Bo cię kochałem – wyszeptał, ze łzami w oczach.
Mężczyzna popatrzył na niego uważnie.
- To tylko czas przeszły? - spytał, jednocześnie bojąc się odpowiedzi.
Michael spojrzał na Tony'ego z bólem widocznie wypisanym w oczach.
- Dobrze się bawisz? Kazali ci mnie podręczyć przed śmiercią, tak? Tylko powiedz mi, czym sobie na to zasłużyłem?
Tony stał oniemiały i patrzył na postać, którą wstrząsał szloch. Powoli pochylił się do przodu, klęknął przed Michaelem i objął go, zaczynając delikatnie kołysać. Chwilę później poczuł jego ręce, kurczowo trzymające koszulę na plecach.
- Ciii, już, będzie dobrze – powtarzał z ustami w jego włosach, nadal go kołysząc.
- Jak może być dobrze, co? - wymamrotał w jego koszulę. - Ty masz mnie zabić, do cholery.
- Coś się wymyśli.
- Wymyśli? - Odsunął się nieznacznie, na tyle, żeby mógł popatrzeć mu w oczy. - Jak chcesz to obejść? Nie odpuszczą mi.
- Ostatnie życzenie?
- Obawiam się, że tego nie obejmuje.
- Muszą ci pozwolić!
Poczuł, że ręce mężczyzny mocniej zaciskają się wokół jego pasa.
- Ty mi je daj. Pozwól mi wykorzystać ostatnie życzenie. - Popatrzył mu ufnie w oczy.
- Jak? Co ja mógłbym ci dać? - Spojrzał na niego zdumiony.
- Siebie.
Nie wierzyłeś we własne
szczęście.
Obiekt twoich marzeń był tutaj
z tobą.
I chciał właśnie ciebie,
tylko ciebie.
Ranek przestał się dla ciebie liczyć,
zupełnie.
Tony chwycił podbródek chłopaka i delikatnie musnął jego usta. Michael nie był mu dłużny. To, co na początku było delikatną pieszczotą przerodziło się w namiętny i pełen żaru pocałunek. Tony nigdy nie przypuszczał, że w tym pozornie niewinnym i chuderlawym chłopaku może się kryć tyle siły. Oderwali się od siebie na chwilę, żeby zaczerpnąć oddechu, co Michael natychmiast wykorzystał. Popchnął mężczyznę na ziemię, chwile później wpijając się brutalnie w jego wargi. Ręką podwinął mu koszulę, po drodze zahaczając o sutki. Z ust Tony'ego wyrwał się cichy jęk, co pozwoliło Michaelowi pogłębić pocałunek. Wsunął mu język do ust, badając ich wnętrze z pedantyczną wręcz dokładnością nie przestając jeździć rękami po jego torsie. Szybko pozbył się ich koszul i zjechał z pocałunkami na jego szyję. Wędrował niżej, co chwila przygryzając jego skórę, którą zaraz potem lizał. Blondyn wił się pod jego dotykiem, jęcząc z przyjemności. Kiedy chłopak zaczął przygryzać jego sutek, równocześnie bawiąc się drugim krzyknął cicho, chwytając go za włosy. Szatyn przejechał dłonią po jego już pobudzonej męskości z satysfakcją patrząc jak Tony głęboko wciąga powietrze i wygina plecy. Szybkim ruchem ściągnął jego spodnie razem z bokserkami. Zaczął drobnymi pocałunkami wyznaczać trasę od piersi Tony'ego, aż do wewnętrznej strony ud. Doskonale się bawił, kiedy słyszał naglące pojękiwania mężczyzny.
- Michael, zrób to wreszcie! - Usłyszał syk mężczyzny.
Uniósł się na rękach, patrząc na niego z góry.
- Dzisiaj to ja ustalam zasady.
Pocałował go krótko, żeby chwilę później opuścić się niżej. Cały czas patrząc mu w oczy wziął jego męskość do ust i zaczął powoli ruszać głową. Blondyn zaczął ruszać biodrami, które zaraz Michael uwięził w mocnym uścisku. Słyszał, jak ten coraz płycej oddycha i poczuł jak przyciąga jego głowę bliżej. Niedługo potem Tony z głośnym okrzykiem doszedł w ustach chłopaka. Ten zadowolony przełknął wszystko i oblizał się. Nagle poczuł lekkie uderzenie i z zaskoczeniem zarejestrował fakt, że teraz to Tony pochyla się nad nim.
- Tak się nie będziemy bawić – mruknął. - Ktoś musi się zająć tobą, prawda? - Uśmiechnął się szeroko i ścisnął jego członka przez materiał spodni. Tak samo jak szatyn wcześniej ściągnął z niego resztkę ubrania i już bez zbędnych gierek wziął go do ust, szybko nim ruszając. Rękami błądził po całym ciele mężczyzny. Słyszał swoje cicho szeptane imię i czuł jak ciałem chłopaka wstrząsają drgawki przyjemności. Kiedy poczuł, że szatyn zaraz dojdzie odsunął się. Na to nie był jeszcze gotowy. Stymulował go dłonią jeszcze kilka sekund i poczuł jak mężczyzna dochodzi w jego ręce z jego imieniem wykrzyczanym pełnym głosem.
- Michael?
- Uhym... c-co?
Przejechał delikatnie ręko po jego boku.
- Pieprz mnie. Teraz. Zaraz. Proszę.
Widział szeroko otwarte oczy Michaela i jego niepewne ruchy.
- Jesteś pewny?
Kiwnął krótko głową. Mężczyzna ułożył się na nim i pocałował. Nie przerywając pocałunku zarzucił sobie jego nogi na biodra. Zaczął powoli jeździć palcem koło jego wejścia i kiedy zauważył, że już wystarczająco się odprężył włożył palec do jego wnętrza. Tony syknął z bólu, a po jego policzku stoczyła się pojedyncza łza, którą mężczyzna zaraz scałował. Delikatnie zaczął poruszać palcem w jego wnętrzu po chwili dokładając kolejne dwa. Kiedy uznał, że jest wystarczająco rozciągnięty wyciągnął palce, zastępując je czymś większym. Przestał się ruszać, żeby dać się przyzwyczaić Tony'emu do jego obecności. Kiedy mężczyzna skinął potakująco głową zaczął się powoli poruszać z czasem zwiększając tępo. Po głośnym krzyku mężczyzny poznał, że trafił w prostatę. Uderzał go w to miejsce czując zaciskające się na jego męskości mięśnie Tony'ego. Blondyn naprzemiennie krzyczał i szeptał imię kochanka. Michael zaczął stymulować członka mężczyzny w rytmie ruchów jego bioder. Czuł, że za chwilę dojdzie, ale nie chciał zrobić tego przed Tonym. Coraz szybciej ruszał ręką i po chwili mężczyzna doszedł orając mu plecy paznokciami i wrzeszcząc jego imię. Zaraz potem szatyn wytrysnął w jego wnętrzu opadając bezwładnie na kochanka. Chciał się podnieść, ale uniemożliwiły mu to ręce, ciasno oplatające go w pasie. Spojrzał pytająco na Tony'ego.
- Zostań.
Pokiwał głową i zarzucił mu ręce na szyję, łącząc ich usta w pocałunku. Nagle Tony poderwał się do góry i przyszpilił mężczyznę do najbliższego drzewa. Michael popatrzył na niego ze strachem w oczach, ale on pocałował go uspokajająco i bez przygotowania wbił się w niego. Szatyn krzyknął z bólu i poczuł łzy, które spływały mu po policzkach. Tony cierpliwie czekał, aż Michael się przyzwyczai, a zaraz potem zaczął się szybko ruszać. Kiedy trafił w czuły punkt mężczyzny tylko zwiększył ilość pchnięć. Doszli w tym samym momencie, wykrzykując imię kochanka. Osunęli się bezwładnie na ziemię i siedzieli przytuleni przez jakiś czas.
- Tony? Wiesz, że to nic nie zmienia, prawda? Nadal musisz mnie zabić.
Mężczyzna popatrzył na niego ze strachem i bólem w oczach.
- Nie, jakoś ich przekonam! Coś zrobię. Ja nie mogę... nie... proszę... - Wtulił się w jego ramię. Chwilę potem został przyciągnięty do delikatnego pocałunku.
- Kocham cię – wyszeptał Michael. - Zawsze tak było i zawsze będzie. Nie zapomnij o tym.
- Wiem, ja ciebie też.
Ponownie pociągnął na ziemię i usiadł na nim okrakiem, muskając palcami jego twarz.

Tej nocy nie zasnęli. Kiedy tylko pierwsze promienie letniego słońca oświetliły polanę nad wzgórzami przetoczyło się echo dwóch wystrzałów z broni.

3 komentarze:

  1. Zabiorę się za to opowiadanie jeszcze dzisiaj jak tylko skończę pisać swój nowy rozdział ;)
    Cieszę się, że spodobało Ci się TIU i tak taki był zamysł, chociaż TIU powstaje bez namysłu jest to swego rodzaju pamiętnik hehe ;p podkoloryzowany o 200 % ;D
    Wszystkiego dobrego w nowym roku ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz :) Mam nadzieję, że się podobało. Również wszystkiego najlepszego w Nowym Roku ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. To już teraz wiem jaka Yowita :P

    OdpowiedzUsuń